Krakowianie dali do pieca. Sesja zdjęciowa Radek Kruczek by Bartłomiej Chabałowski do Factice Magazine jest naprawdę gorąca...
Szczegóły na homotography.blogspot.com
A tutaj tylko smaczek:
sobota, 10 grudnia 2011
niedziela, 4 grudnia 2011
Grudniowy Attitude 2011
Parę dni temu przyszedł, ale polecę dziś, jeśli jeszcze nie jesteście prenumeratorami.
W najnowszym wydaniu grudzień 2011 na okładce są chłopaki z JLS.
Oprócz tego w środku aktualności i spotkanie z kulturą gejowską, która u nas raczkuje. A także pomysły na prezenty świąteczne dla geja.
I to będzie chyba już mój ostatni numer, który do mnie przyjdzie, bo w ramach cięć kryzysowych (solidaryzuję się z rządem, a nie Solidarną Polską) rezygnuję z takiego wydatku. Może dostanę pod choinkę iPada, to sobie sprawię wydanie elektroniczne ;)
Ktoś jeszcze tutaj czyta Attitude?
W najnowszym wydaniu grudzień 2011 na okładce są chłopaki z JLS.
Oprócz tego w środku aktualności i spotkanie z kulturą gejowską, która u nas raczkuje. A także pomysły na prezenty świąteczne dla geja.
I to będzie chyba już mój ostatni numer, który do mnie przyjdzie, bo w ramach cięć kryzysowych (solidaryzuję się z rządem, a nie Solidarną Polską) rezygnuję z takiego wydatku. Może dostanę pod choinkę iPada, to sobie sprawię wydanie elektroniczne ;)
Ktoś jeszcze tutaj czyta Attitude?
poniedziałek, 28 listopada 2011
Rejs promem dla geja - czy warto?
Być może zastanawiacie się, czy warto popłynąć w rejs promem pomiędzy Polską a Skandynawią? Czy znajdzie się tam jakiś wolny gej? A może to tylko heteroseksualna rozrywka? Czy jest tam stare towarzystwo czy młode?
W zasadzie po pojedynczym przepłynięciu Morza Bałtyckiego ciężko stwierdzić, czy jest to rozrywka dla nas. Z chęcią dowiem się od Was, gdzie pływają najprzystojniejsi barmani i obsługa promu. A może pasażerowie są gdzieś wyjątkowo atrakcyjni?
Na moim promie Szwedów było jak na lekarstwo, ale dało się zawiesić oko na pojedynczych "sztukach". O wiele ciekawsze było obserwowanie zachowań Polaków.
Na parkiecie w dyskotece brylowali dwaj młodzieńcy, którzy przez towarzyszące mi kobiety zostali okrzyknięci technomanami, ciepłymi i porażkowymi. Tańczyli faktycznie dość topornie, próbując naśladować ruchy gwiazd telewizji muzycznej, którą pewnie podglądają u sąsiada przez okno, dodatkowo trenując w jakiejś podrzędnej remizie w Pipidówce na niewiele potrzebujących lachonach. Było jednak coś tak urzekającego w ich zapaleniu na parkiecie, że przykuwało wzrok. Co chwilę gubili się w podrygach i zaczynali "układ" od nowa. Z tego co widziałem, za bardzo nie przyssawali się do dziewczyn, a dobrze bawili się ze sobą. Nigdy jednak nie przekraczali granicy, nie dotykali się żadną partią ciała ani nie puszczali sobie zbyt wyzywających spojrzeń.
Być może dlatego wyobraźnia dość mocno pracowała. Bluza od dresu, biała w czarne napisy, oraz jasnogranatowe dżinsy i nieokreślonego koloru buciki na jednym z kolesi. Na drugim strój, którego nie starałem się zapamiętać. Jego zresztą też. Mój radar decyduje jednak, że albo nie są gejami albo jeszcze nie wiedzą o tym.
Poza tym niewiele było atrakcji godnych geja. Moją uwagę przykuło towarzystwo głupiutkich lasek o przepitych (jak się później okazało) głosach, które tańczyły ze swoimi facetami, najwyraźniej niewiele w życiu robiącymi poza pracą na budowie i rżnięciem partnerek po powrocie z rusztowania. Laski mnie niewiele interesowały. Po paru minutach ocierania się kolesi kroczami o pośladki lasek, dało się zauważyć dość ciekawą, niby naturalną przypadłość faceta. Kolesie dostali erekcji. Długo nie nacieszyłem jednak wzroku widokiem naprężonych rozporków. Pary zniknęły na jakiś czas w kajutach, a po powrocie nie było już na "czym" zawiesić oka.
Gdyby nie fajne towarzystwo, wynudziłbym się podczas nocnej imprezy.
Zwiedzanie miasteczka - spoko. Fajki na zewnętrznych pokładach wśród bryzy rozbijanych przez prom fal - super.
Zakupy na duty free - pewnie fajne, ale nie robiłem. Wyżywienie - rewelacja. Kajuta - luksus.
Wniosek może być tylko jeden. Jedź w dużej branżowej grupie, pokażcie na dyskotece co to znaczy prawdziwa męska rozrywka. Nie gap się na barmanów (przesadnie).
Powinno być fajnie.
PS. A jak będziesz miał farta, to może znajdzie się jakiś marynarz... ;)

źródło: http://sailorwill.tumblr.com/post/10659907404
W zasadzie po pojedynczym przepłynięciu Morza Bałtyckiego ciężko stwierdzić, czy jest to rozrywka dla nas. Z chęcią dowiem się od Was, gdzie pływają najprzystojniejsi barmani i obsługa promu. A może pasażerowie są gdzieś wyjątkowo atrakcyjni?
Na moim promie Szwedów było jak na lekarstwo, ale dało się zawiesić oko na pojedynczych "sztukach". O wiele ciekawsze było obserwowanie zachowań Polaków.
Na parkiecie w dyskotece brylowali dwaj młodzieńcy, którzy przez towarzyszące mi kobiety zostali okrzyknięci technomanami, ciepłymi i porażkowymi. Tańczyli faktycznie dość topornie, próbując naśladować ruchy gwiazd telewizji muzycznej, którą pewnie podglądają u sąsiada przez okno, dodatkowo trenując w jakiejś podrzędnej remizie w Pipidówce na niewiele potrzebujących lachonach. Było jednak coś tak urzekającego w ich zapaleniu na parkiecie, że przykuwało wzrok. Co chwilę gubili się w podrygach i zaczynali "układ" od nowa. Z tego co widziałem, za bardzo nie przyssawali się do dziewczyn, a dobrze bawili się ze sobą. Nigdy jednak nie przekraczali granicy, nie dotykali się żadną partią ciała ani nie puszczali sobie zbyt wyzywających spojrzeń.
Być może dlatego wyobraźnia dość mocno pracowała. Bluza od dresu, biała w czarne napisy, oraz jasnogranatowe dżinsy i nieokreślonego koloru buciki na jednym z kolesi. Na drugim strój, którego nie starałem się zapamiętać. Jego zresztą też. Mój radar decyduje jednak, że albo nie są gejami albo jeszcze nie wiedzą o tym.
Poza tym niewiele było atrakcji godnych geja. Moją uwagę przykuło towarzystwo głupiutkich lasek o przepitych (jak się później okazało) głosach, które tańczyły ze swoimi facetami, najwyraźniej niewiele w życiu robiącymi poza pracą na budowie i rżnięciem partnerek po powrocie z rusztowania. Laski mnie niewiele interesowały. Po paru minutach ocierania się kolesi kroczami o pośladki lasek, dało się zauważyć dość ciekawą, niby naturalną przypadłość faceta. Kolesie dostali erekcji. Długo nie nacieszyłem jednak wzroku widokiem naprężonych rozporków. Pary zniknęły na jakiś czas w kajutach, a po powrocie nie było już na "czym" zawiesić oka.
Gdyby nie fajne towarzystwo, wynudziłbym się podczas nocnej imprezy.
Zwiedzanie miasteczka - spoko. Fajki na zewnętrznych pokładach wśród bryzy rozbijanych przez prom fal - super.
Zakupy na duty free - pewnie fajne, ale nie robiłem. Wyżywienie - rewelacja. Kajuta - luksus.
Wniosek może być tylko jeden. Jedź w dużej branżowej grupie, pokażcie na dyskotece co to znaczy prawdziwa męska rozrywka. Nie gap się na barmanów (przesadnie).
Powinno być fajnie.
PS. A jak będziesz miał farta, to może znajdzie się jakiś marynarz... ;)

źródło: http://sailorwill.tumblr.com/post/10659907404
sobota, 19 listopada 2011
Gejowskie podróże
Tak się szczęśliwie składa, że ostatnie czasy pomimo tragicznej pogody, przynoszą same dobre informacje. Oczywiście nie lubię nadmiernie chwalić bieżącego dnia, ale wśród sukcesów warto wymienić moją współpracę z liczącym się polskim portalem gejowskim. Będę tam pisał o gejowskich podróżach.
Poza tym biznes się kręci, latam, jeżdżę, podróżuję. Szczegóły będziecie mogli śledzić na innastrona.pl oraz pewnie w innych portalach ;)
Zamiast siedzieć przed komputerem, też mógłbyś ruszyć d*pę.
PS. Z ciekawością dowiem się, gdzie Wy udajecie się na gejowskie wakacje. Proszę o komentarze.
Poza tym biznes się kręci, latam, jeżdżę, podróżuję. Szczegóły będziecie mogli śledzić na innastrona.pl oraz pewnie w innych portalach ;)
Zamiast siedzieć przed komputerem, też mógłbyś ruszyć d*pę.
PS. Z ciekawością dowiem się, gdzie Wy udajecie się na gejowskie wakacje. Proszę o komentarze.
sobota, 5 listopada 2011
Michał Witkowski i Drwal na Targach Książki
Odwiedziliśmy dziś Targi Książki w Krakowie i dopadliśmy Michała Witkowskiego, który podpisał nam swoją nową książkę Drwal. Jesteśmy bardzo radzi, acz nie skaczemy pod sufit. Tłumy były niesamowite, ale Michasia była bardzo uprzejma. Teraz siadamy do czytania Drwala, bo zbiera same dobre recenzje. Będziemy zatem wśród tych nielicznych, którzy już zdążą zapoznać się z historią.
Oprócz Witkowskiego na Targach Książki były też takie karty polskiej historii i literatury jak Wojciech Cejrowski, ultra-katolik, który niejednego geja posłałby w... niebyt, a także panowie Terlikowski, madame Kurtyka, Jan Pospieszalski, osobisty fotograf papieża Adam Bujak, a także zatrzęsienie księży.
Oprócz Witkowskiego na Targach Książki były też takie karty polskiej historii i literatury jak Wojciech Cejrowski, ultra-katolik, który niejednego geja posłałby w... niebyt, a także panowie Terlikowski, madame Kurtyka, Jan Pospieszalski, osobisty fotograf papieża Adam Bujak, a także zatrzęsienie księży.
![]() |
| Michał Witkowski promujący nową książkę Drwal podczas Targów Książki w Krakowie |
sobota, 29 października 2011
Faktycznie Halloween
Na horyzoncie rzeczywiście Halloween, bo nastrój dziś jak u zmarłego. Taki martwy.
Jak patrzę na te wszystkie maile, które muszę przetrawić, to rzeczywiście wychodzi, że połowa ludzkości ma problem z myśleniem, a może nawet wchodzi tu zasada Pareto (w tej interpretacji - 80% osób zgromadziło 20% wiedzy standardowej).
Z drugiej strony - nawet trochę dobrych rzeczy ostatnio się wydarzyło. Zaproszenie do tęczowej redakcji, rozwój biznesu (choć ja bym to jeszcze trochę zoptymalizował), nowy telewizor ;) Hiszpański daje radę, wyszukałem już internetowe huby pracy tamże, więc wszystko na dobrej trasie. Pora się zastanowić z kartką na kolanie, czy rzeczywiście robię to, co chcę i jakie scenariusze potoczyć. Czy jeszcze trochę pracować, czy przemiksować zajęcia, czy może rzucić wszystko i zacząć od funkcji stróża w podbarcelońskim akademiku (nierzadko wydaje mi się, że to lepsza fucha niż moja w Polandii).
Zastanawiam się (mam lęk ;) co będzie jakby firma padła. Dodatkowo, czy nie przyłączyć się do "Oburzonych".
PS. Coś przegapiłem? Bank Millennium reklamuje się słowami "Żeby Twoje życie było nieco bardziej różowe"...
PS2. Immortals (Nieśmiertelni). Obejrzałbym, jakby wycieli pół filmu ;)
Jak patrzę na te wszystkie maile, które muszę przetrawić, to rzeczywiście wychodzi, że połowa ludzkości ma problem z myśleniem, a może nawet wchodzi tu zasada Pareto (w tej interpretacji - 80% osób zgromadziło 20% wiedzy standardowej).
Z drugiej strony - nawet trochę dobrych rzeczy ostatnio się wydarzyło. Zaproszenie do tęczowej redakcji, rozwój biznesu (choć ja bym to jeszcze trochę zoptymalizował), nowy telewizor ;) Hiszpański daje radę, wyszukałem już internetowe huby pracy tamże, więc wszystko na dobrej trasie. Pora się zastanowić z kartką na kolanie, czy rzeczywiście robię to, co chcę i jakie scenariusze potoczyć. Czy jeszcze trochę pracować, czy przemiksować zajęcia, czy może rzucić wszystko i zacząć od funkcji stróża w podbarcelońskim akademiku (nierzadko wydaje mi się, że to lepsza fucha niż moja w Polandii).
Zastanawiam się (mam lęk ;) co będzie jakby firma padła. Dodatkowo, czy nie przyłączyć się do "Oburzonych".
PS. Coś przegapiłem? Bank Millennium reklamuje się słowami "Żeby Twoje życie było nieco bardziej różowe"...
PS2. Immortals (Nieśmiertelni). Obejrzałbym, jakby wycieli pół filmu ;)
czwartek, 6 października 2011
Nie przyjedziemy, bo homofobia w Polsce
Ostatnio podczas wizyty w Barcelonie spotkaliśmy parę gejów. Biorą ślub w tym miesiącu. Pytali nas jak to jest być gejem w Polsce.
- Byliśmy kiedyś w Estonii i Łotwie, ale szybko stamtąd zmykaliśmy, bo nie czuliśmy się komfortowo - mówił jeden z chłopaków. - Przeczytaliśmy, że w Polsce jest homofobia i nie warto tam jechać, żeby tak samo nie czuć się obco i nie spotkać wrogo nastawionych ludzi. No więc jak to jest u Was w tym Krakowie?
Cóż, łatwo odpowiedzieć na to pytanie nie było. Ale z grubsza - tak, nie czujemy się w Krakowie swobodnie, tak jak czuliśmy się w Barcelonie. W stolicy Katalonii mogliśmy trzymać się za ręce, dać sobie buzi i nikogo to nie raziło, nikt nas palcami nie wytykał. W stolicy Małopolski co najmniej dostalibyśmy stek siarczystych wyzwisk.
Mamy tutaj, w tym naszym dawnym stołecznym grodzie, klub gejowski. Jeden, do którego ciągną "pielgrzymki" z miasta i okolic. To naprawdę wielka kultura gejowska. W Barcelonie jest cała tęczowa dzielnica.
Cóż zatem za wnioski wyłaniają się z tej wycieczki do Hiszpanii? Spadamy z Polski najszybciej, jak to możliwe. Zostawmy ją jedynym prawdziwym katolikom i jedynym właściwym Polakom. Obiecuję, że nie pójdę wtedy na wybory za granicą. Ale na najbliższe - koniecznie. Bo słyszę, że nawet nieprawdziwi-Polacy idą głosować na Jarosława. Nie wolno nam do tego dopuścić...
- Byliśmy kiedyś w Estonii i Łotwie, ale szybko stamtąd zmykaliśmy, bo nie czuliśmy się komfortowo - mówił jeden z chłopaków. - Przeczytaliśmy, że w Polsce jest homofobia i nie warto tam jechać, żeby tak samo nie czuć się obco i nie spotkać wrogo nastawionych ludzi. No więc jak to jest u Was w tym Krakowie?
Cóż, łatwo odpowiedzieć na to pytanie nie było. Ale z grubsza - tak, nie czujemy się w Krakowie swobodnie, tak jak czuliśmy się w Barcelonie. W stolicy Katalonii mogliśmy trzymać się za ręce, dać sobie buzi i nikogo to nie raziło, nikt nas palcami nie wytykał. W stolicy Małopolski co najmniej dostalibyśmy stek siarczystych wyzwisk.
Mamy tutaj, w tym naszym dawnym stołecznym grodzie, klub gejowski. Jeden, do którego ciągną "pielgrzymki" z miasta i okolic. To naprawdę wielka kultura gejowska. W Barcelonie jest cała tęczowa dzielnica.
Cóż zatem za wnioski wyłaniają się z tej wycieczki do Hiszpanii? Spadamy z Polski najszybciej, jak to możliwe. Zostawmy ją jedynym prawdziwym katolikom i jedynym właściwym Polakom. Obiecuję, że nie pójdę wtedy na wybory za granicą. Ale na najbliższe - koniecznie. Bo słyszę, że nawet nieprawdziwi-Polacy idą głosować na Jarosława. Nie wolno nam do tego dopuścić...

Subskrybuj:
Posty (Atom)





